Wojna na Bliskim Wschodzie a chrześcijański syjonizm. Ważna prelekcja Pawła Lisickiego
Na wydarzeniu "Spotkanie z Książką w Łodzi" prelekcję na ten temat wygłosił Paweł Lisicki. Przypomnijmy, że redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy" jest autorem książki "Mesjasz I Trzecia Świątynia. Herezja chrześcijańskiego syjonizmu, jej wyznawcy i ich wojny".
Chrześcijański syjonizm to nurt religijno-polityczny, zakładający istnienie i rozwój państwa Izrael, interpretowanego jako wypełnienie proroctw z Biblii. Opiera się na przekonaniu o trwałości przymierza Boga z narodem żydowskim, a często także na eschatologii, w której Izrael odgrywa kluczową rolę w czasach ostatecznych.
Lisicki od dawna zwraca uwagę, że teologia, czy też ideologia chrześcijańskiego syjonizmu, mimo że mocno wpływająca na światową politykę, wciąż pozostaje w Polsce niemal nieznana. Bez znajomości tego zagadnienia trudno natomiast zrozumieć politykę USA na Bliskim Wschodzie ani postępującą degradację tradycyjnego chrześcijaństwa w tamtym regionie. W Stanach nurt ten dotyczy w jakimś stopniu około 80 milionów ludzi.
Chrześcijański syjonizm
Redaktor powiedział, że faktycznie kategoria chrześcijański syjonizm brzmi dziwnie. – Chrześcijaństwo ma w sobie wbudowany uniwersalizm. Jest to religia skierowana do każdego, zbudowana na zaprzeczeniu jakichkolwiek podziałów narodowych, rasowych, etnicznych, płciowych – przypomniał. – Syjonizm, zarówno w swojej wersji świeckiej, jak i tym bardziej religijnej, jest radyklanie ekskluzywny. Oparty jest na selekcji, na założeniu, że podział między Żydami, a nie Żydami jest stały, wieczny i nieusuwalny – dodał.
Mówiąc w skrócie, dla środowisk protestantów ewangelikalnych (nie mylić z ewangelikami), które rozwinęły się w USA na przełomie XIX i XX wieku, Izrael jako naród i państwo powstałe w 1948 roku zaczął występować w tym znaczeniu, jak dla Chrześcijan Kościół katolicki. – Oczywiście jest to pewna analogia, bo Kościół katolicki, jak wspomniałem, ma charakter uniwersalny, a Izrael jest ściśle wyodrębniony i oparty na etnosie – zaznaczył publicysta.
Główne założenia
Lisicki wskazał cztery główne elementy ideologii chrześcijańskiego syjonizmu. 1. Współczesny Izrael jest dosłownie tożsamy z Izraelem ze Starego Testamentu. 2. Przymierze zawarte w Starym Testamencie odnosi się wprost do dzisiejszego Izraela i jeden do jednego obowiązuje dzisiaj. Oni uważają, że obietnice Boga dane Abrahamowi w Księdze Rodzaju odnoszą się bezpośrednio do dzisiejszego Izraela. 3. W oparciu o to dowodzi się tzw. niezbywalnego prawa Żydów do ziemi Izraela. A ten Izrael jest zdefiniowany nie we współczesnych kategoriach politycznych, ale w kategorii biblijnej. 4. Obowiązek Chrześcijan wspierania Izraela w dziele zapanowania nad tymi ziemiami.
Lisicki tłumaczył, że zgodnie z tym rozumowaniem, jeśli Bóg obiecał Abrahamowi Izrael od wielkiej rzeki do wielkiej rzeki (od Nilu po Eufrat – o czym mówił w głośnym wywiadzie u Tuckera Carlsona ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee), to żyjący dziś Żydzi mają do tego prawo. Chrześcijańscy syjoniści i część Żydów właśnie w taki sposób do tego podchodzi.
W dalszej części publicysta mówił o roli Stanów Zjednoczonych w całym tym przedsięwzięciu, które w rozumieniu chrześcijańskich syjonistów mają moralny obowiązek wspierać Izrael. Redaktor zwrócił uwagę, że jest to optyka podzielana przez wpływowych polityków w Stanach Zjednoczonych jak m.in. senatorowie Lindsey Graham czy Ted Cruz.
Trzecia Świątynia
Lisicki przypomniał też o koncepcji przyjścia Mesjasza i odbudowy Trzeciej Świątyni na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie, gdzie w przeszłości stały Pierwsza i Druga Świątynia, a obecnie znajdują się islamskie meczety – słynny meczet Al-Aksa oraz Meczet Omara. – Z ich punktu widzenia, żeby przyszedł Mesjasz, musi zostać odbudowana Trzecia Świątynia. [...] Żeby ją wybudować trzeba zburzyć te meczety – zwrócił uwagę.
– W związku z tym ważnym komponentem zarówno wśród Żydów mesjańskich, jak i wśród chrześcijańskich syjonistów jest przekonanie, że w to miejsce musi powstać Trzecia Świątynia, tylko tu następuje różnica – przypomniał. – Dla Żydów odbudowa Świątyni jest przygotowaniem do przyjścia Mesjasza, a dla chrześcijańskich syjonistów – Mesjasz już przyszedł, bo niby są oni Chrześcijanami – ale [...] zanim nastąpi paruzja – drugie przyjście Chrystusa, musi pojawić się antychryst. W związku z tym chrześcijańscy syjoniści wierzą, że odbudowana w tym miejscu Trzecia Świątynia zgodnie z 2. Listem do Tesaloniczan, przyciągnie do siebie antychrysta, a pojawiający się w tej Świątyni antychryst sprawi, że pojawi się tam Chrystus, który go pokona – powiedział Lisicki. – Przy czym oni to interpretują nie w sposób symboliczny, metaforyczny, tylko całkowicie dosłowny – dodał.
W dalszej części prelekcji Paweł Lisicki mówił w powyższym kontekście o trwającej obecnie wojnie z Iranem.
Zachęcamy do obejrzenia całego materiału na kanale YouTube Do Rzeczy.